Archiwum dla » Czerwiec, 2011 «

środa, Czerwiec 15th, 2011 | Autor:

*Nieopodal traktu wiodącego przez Przełęcz Krwawnika leży ciało naszpikowane orczymi strzałami. Przy ciele znajduje się poniższy list*

Detrusie, nie dalej jak dwa miesiące temu cieszyłem się ze złamania potęgi potomków Zhengyi, ludzie wraz z inszemi rasami obronili mur między Vaasą a Damarą, a następnie śmiałym atakiem wypadowym dopełnili klęski umarłej armii. Potęga ich rozbiła się o nasz mur i tarcze damarczyków niczym fala na skalistym klifie. Radości nie było końca, wiwatom umiaru, wino lało się strumieniami, były i zaszczyty w pałacu królewskim. O jakże nietrwały jest pokój, jakże ulotne poczucie bezpieczeństwa. Znów coś zaczyna się dziać za murem, wieści niepokojące dochodzą również z Galenów. Słychać tam po nocy bębny, słychać echo dalekich potyczek, szczęk oręża i zawodzenie rannych. Ludzie nie wracają z wypraw, giną pojedynczy podróżnicy, karawany znikają bez śladu. Miejscowi mówią, że klany orcze łączą się w plemiona, walczą z resztkami armii umarłych. Nie wiem co o tym myśleć Detrusie, to dobrze, że ktoś prócz nas walczy z nieumarłymi, ale co będzie jak pojawią się w Hordzie wodzowie i szamani na miarę Grakhoara? Pamiętasz jego klan, pamiętasz jak walczyliśmy? Pamiętasz jak wycinał nasze szeregi niczym kłosy zboża? Wtedy straciłem dłoń. On nie walczył jak reszta orczego plemienia, stosował taktykę jak nasi Zakonni, konsekwentną i skuteczną. Wielu z nas jest zdania, że orczym plemionom należy pomóc, bo stanowią naturalną siłę zwalczającą wszelkie plugastwo, bo wiedz, że i drowy widziano za murem. Z drugiej strony drżę, by owo powstanie nie stało się zarzewiem nowej pożogi, gdy nowy Grakhoar weźmie w swe ręce tą nieujarzmioną siłę. Boję się również, że nasze szlaki komunikacyjne mogą zostać przecięte przez grupy maruderów, boję się, że to może już ostatni mój list do ciebie przed długim okresem zamieszania. Czas pokaże. Miejmy nadzieję, że z tego zamieszania nie skorzystają ościenni władcy, wojna z Impilturem wszak znów wisi na włosku. Boje się Detrusie, boję się Hordy, ale też myślę, że w jakimś stopniu nam pomogą w Vaasie, boję się koszmaru wojny, ale też wierzę, że dopiero pokazanie siły zapewni nam znów pokój na jakiś czas. Cóż zatem robić nam damarczykom w takim momencie, co postanowi Król, jak zachowa się Zakon, czy Akademia wspomoże ludność, co na to górale, wszak pamiętamy że nie wszyscy stali po naszej stronie w ostatnim konflikcie, trzymali się własnych zasad. Nie wiem, nie wiem Detrusie.

Twój oddany przyjaciel Tutosis