Archiwum dla Październik 16th, 2016

niedziela, Październik 16th, 2016 | Autor:

Wilderness www

Panującą wokół ciszę przerywał jedynie jej głęboki, szybki oddech. Wiedziała, że musi uciekać dalej jednak okalająca drzewa, tajemnicza aura skutecznie unieruchomiła jej nogi oraz pochwyciła ogarnięte dziecięcą ciekawością oczy. Ciało dziewczynki drżało, poruszone jednocześnie faktem dotarcia tak daleko jak i świadomością, że może zostać wkrótce przyłapana. Nie bała się jednak wpadki. Uznała – bez dłuższego zastanowienia – że ta szaleńcza eskapada jest warta złamania wszystkich zakazów jakie usłyszała od ojca. Ciemność lasu intrygowała. To jego nieme oblicze wzbudzało faktyczny strach, ale był to nowy strach, którego jeszcze nie znała. Słyszała jak starsi wiele opowiadali o puszczy, o pradawnych tajemnicach, skarbach i niebezpieczeństwach jakie miała rzekomo w sobie skrywać. Nigdy jednak nie opowiadał o niej ojciec. Ten jedynie surowo zakazywał jej przekraczać granicę gęstych drzew czego nigdy nie rozumiała. W lesie jest przecież dużo drzew a na drzewa można się wspinać, z ich gałęzi tworzyć zaś potężne miecze i łuki. Dziewczynka ruszyła dalej, w gęstwinę, ostrożnie wymijając wykrzywione w dzikich spazmach grube korzenie drzew, niknąc w półmroku niby jedno z leśnych stworzeń.

Zwątpienie przyszło szybko. Zbyt późno jednak, by wciąż miała pojęcie którędy zawrócić do domu. Teraz strach zaczął jej nieprzyjemnie doskwierać a czarująca aura lasu umknęła, jak gdyby spłoszona przez wypełniającą okolicę milczącą, zimną pustkę. Korony drzew były tu tak gęste, że na próżno można było wyglądać słońca, bądź nieba. Jedynie skrzące gdzieniegdzie w oddali świetliki dawały wskazówki, że las ciągnie się jeszcze dalej i głębiej. Nie miała jednak już ochoty go odkrywać. Bała się i w jednej chwili jej największym pragnieniem stało się zobaczenie ojca. Stojącego tutaj, biorącego ją za dłoń i dającego srogą reprymendę która i tak była by niczym w porównaniu z tym co czuje teraz. Las przerażał, w jednej chwili stając się nieprzyjazny, jak gdyby niezadowolony faktem, że dziewczynka naruszyła jego spokój. Zrobiła więc to co zrobiła by każda dziewięciolatka – dzielna córa walecznych wyspiarzy: skryła się w cieniu grubego, złamanego konaru, cicho łkając z nadzieją na rychły ratunek.

Możliwe, że był już wieczór. Dawno straciła poczucie czasu. Myślała tylko o tym jak bardzo jest jej zimno i jak chętnie zjadła by wszystkie te nielubiane warzywa od których zawsze skutecznie się wymigiwała. Las zamilkł teraz całkowicie jak gdyby nasłuchiwał jej oddechów, zaciekawiony faktem odkrycia w swoim wnętrzu czegoś niespotykanego. Nawet wszystkie małe stworzenia ucichły, co stanowiło nieznaczne pocieszenie, nie musiała już bowiem z każdym szmerem rozglądać się panicznie wokół. Czuła jednak, że nie wszystkie istoty przebywające tutaj ją opuściły. Czuła to z każdą chwilą coraz bardziej wyraźnie do tego stopnia, że dreszcz mimowolnie przeszył jej ciało a ona skuliła się jeszcze mocniej, pragnąc zniknąć, zamienić się sama w czarny cień aby nic nie mogło jej teraz zobaczyć. Dziewczynka znieruchomiała.

- Aaaaarnaaaaa… – chropowaty szmer rozniósł się cicho między drzewami, odbijając chwilę płytkim echem, by w końcu zamilknąć. Arna zadrżała w kompletnym przerażeniu. Strach sprawił, że nie mogła się już ani ruszyć, ani nawet zapłakać.