piątek, Sierpień 20th, 2010 | Author:

forum_unreadSiedzisz tu sobie teraz wędrowcze, leniwie sącząc piwo z kufelka. Niechże jednak nie zmyli Cię ta sielankowa atmosfera. Choć trakty w Dolinie Krwawnika są pilnie strzeżone, zaraz nieopodal znajdują się już tereny dzikie, zamieszkane przez dziesiątki stworów – tych nieznanych i tych znanych aż za dobrze. Mam nadzieję, że ten krótki przewodnik pozwoli Ci rozeznać się w możliwych niebezpieczeństwach i lepiej przygotować na nadchodzące wyzwania… Nie, nie krępuj się. Wiele trudu kosztowało mnie zdobycie tych informacji. Jeszcze jeden kufelek nie zaszkodzi. O czym to ja? Ach, tak.

zwierzZwierzęta
Ziemie Krwawnika zamieszkałe są przez dziesiątki zwierząt. Nie będę się zatrzymywał na pospolitych lisach tudzież gryzoniach – one wszak nie zajmują uwagi takich jak Wy bohaterów. Warto natomiast wspomnieć o licznych, większych i stanowiących już znaczne zagrożenie drapieżnikach.
Zaczniemy zatem od wilków. Obok pospolitych, wiecznie głodnych szarych (niektóre osiągają ponoć nawet rozmiary kuca!), w wyższych partiach górskich można również spotkać tajemnicze, białe wilki, zwane też śnieżnymi. Druidzi powiadają, że istoty te obdarzone są inteligencją – i choć nie potrafią mówić jako my, okrucieństwem przerastają niejednego mordercę. Legendy mówią o magicznych mocach, którymi władają przywódcy stad Śnieżnych Wilków, zdolnych lodowym tchnieniem zamrozić najpotężniejszego wojownika.
W mrocznych, nietkniętych słońcem zakamarkach tych ziem bytują ponoć cieniste wilki oraz wilki-wampiry. Te zrodzone z czystego zła stworzenia istnieją po to jeno, by wysysać życie żywych istot. Odporne na zwykłe żelazo, można je zniszczyć tylko za pomocą magii.
Niedźwiedzie – żyją zazwyczaj samotnie. Widuje się je zarówno na nizinach jak i w górach. Słyną z wielkiej siły, niektóre jednak nie są agresywne. Bez wahania atakują natomiast wędrowców dzikie koty i lamparty śnieżne, czyhające za niejednym głazem pośród wierchów.
Olbrzymie pająki zamieszkują zadziwiająco licznie te, skąd inąd nieprzyjazne insektom tereny. W głębokich jaskiniach i rozlewiskach spotykano poczwary nawet wielkości niedźwiedzi. W górach zadomowił się za to rodzaj ośmionogów od lodu nie stroniących, wyposażonych niestety jak cała rodzina w zabójczą truciznę. Słyszałem również bardziej niestworzone historie, jak te o pająkach z magicznymi mocami czy też o bestiach z odnóżami w kształcie ostrzy, atakujących szybciej niźli wzrok może nadążyć. Te historie z pewnością jednak włożyć można między bajki, nikt rozsądny bowiem bujdom wieśniaków dawać wiary nie będzie.
Do bajek nie należą natomiast opowieści o słynnych polarnych robakach. Długie, pokryte twardym pancerzem, wyposażone przez naturę w potężne szczęki znane są pod różnymi nazwami w Krainach. Mnich Zakonu Żółtej Róży, którego pewnego razu spotkałem w knaj… to jest podczas moich podróży opowiadał mi o niezwykłym rytuale, dopuszczającym mnichów na wyższy stopień wtajemniczenia. Kandydat musi bez niczyjej pomocy i specjalnego wyposażenia samodzielnie osiodłać i poskromić Remorhaza – tak nazwał mnich polarnego robaka – nie zabijając go przy tym. Następnie ów jegomość zaczął mi opisywać długie na siedem metrów cielsko, cichy, podstępny chód, zdradliwe żądło oraz nienasycony głód tych stworzeń… Trudno się dziwić, że tak niewielu jest doświadczonych mnichów Zakonu.

Humanoidy
Gobliny – zmora Ziem Krwawnika. Szczególnie gęsto zaludniają wszelkie kopalnie, jaskinie, podziemne przejścia. Krasnoludy z klanu Orothiar powtarzały mi, że w tych stronach dominują dwie grupy goblinów (choć nieraz zamieszkują wspólnie). Jedne mają skórę barwy brudno-żółtej i te jakoby mają być wątlejsze. Znacznie groźniejsi są natomiast ich zielonoskórzy kuzyni. Od czasów Wiedźmowego Króla przywódcami plemion goblinich są osobniki władające magią. Strzeż się zatem tych niepozornych stworów, dzielny poszukiwaczy guza, bo mogą one tego guza nabić!
Góry Galeny są zamieszkane przez liczne grupy innych goblinoidów. Szczególnie pospolite są wśród nich hobgobliny – wysokości człowieka, zawsze uzbrojone w ciężką broń i niezłej jakości pancerze, oraz orkliny. Te ostatnie, zwane przez niektórych niedźwieżukami, są znacznie większe od hobgoblinów, mierząc ponad dwa metry wzrostu. Potężnie zbudowane o paskudnych łbach z wystającymi, wielkimi kłami i spiczastymi, charakterystycznie odstającymi uszami. Ubierają się niechlujnie, często ledwo porozumiewają się ze sobą. Zawsze natomiast mają przy sobie broń gotową do użycia. Podobnie jak w przypadku innych goblinoidów, również u orklinów przywódcami bywają istoty bądź najsilniejsze bądź władające magią. Agresywne i brutalne, niedźwieżuki bardzo rzadko okazują litość napadniętym, preferując zjadanie swych ofiar nad bardziej wymyślne postępowanie z jeńcami.
Chyba jeszcze większe zagrożenie od goblinoidów wszelkiej maści stanowią orkowie. Nieco wyżsi od ludzi, zbudowani muskularnie, z szerokimi nosami podobnymi do świńskich, dzikie plemiona jak i zorganizowane bandy orków spotkać można niemal wszędzie. Słyszałem o wielu odmianach, od pół-dzikich orków jaskiniowych poprzez orki górskie. Największe zagrożenie stanowią jednak doskonale wyszkoleni i uzbrojeni maruderzy z rozlicznych armii, które co i rusz napadały na Damarę oraz nieliczne osady w Vaasie.
Koboldy – małe, złośliwe stwory występują tam, skąd nie zostały przegnane przez potężniejszych od siebie. Choć fizycznie słabowite, nadrabiają to sprytem oraz liczebnością. Można je czasem spotkać na nizinach oraz w niektórych z opuszczonych kopalń. Obok koboldów widywano również inne małe humanoidy o przeróżnym wyglądzie – w większości jednak dość strachliwe. Tym niemniej zalecałbym ostrożność, cóż to bowiem za chwała zginąć z rąk przerośniętej jaszczurki?
Spośród innych humanoidów słyszałem mrożące krew w żyłach opowieści o ludziach-jaszczurach, zamieszkujących głębokie jaskinie. Jeśli plotki o połączeniach kopalń i grot Gór Galeny z Podmrokiem są prawdziwe – wówczas spotkanie w ciemnościach arcyniebezpiecznych szarych krasnoludów czy mrocznych elfów może również być możliwe.
Vaasa i Góry Galeny, a ostatnio jak wieść niesie – również niektóre rejony Damary są schronieniem dla wszelkiej maści bandytów i rozbójników. Obok luźno zorganizowanych gromad czatujących na podróżnych pośród nielicznych przełęczy i szlaków handlowych mówi się o działających w tych rejonach złowrogich organizacjach. Najmroczniejsze z plotek mówią o twierdzy Zabójców, ukrytej pośród niedostępnych wierchów Gór Galeny. Legendy wspominają o legionie zabójców (ludzi oraz innych humanoidów), armii olbrzymów oraz plugawym kulcie czcicieli demonów) – wszystkie te grupy mają rezydować w tej owianej tajemnicą Twierdzy. Nad nimi wszystkimi władzę sprawuje zaś ponoć Dziadek Zabójców – nieśmiertelny, najpotężniejszy zabójca w całym Faerunie!

Olbrzymygigant
Góry Galeny oraz mroźne połacie Vaasy od zawsze były zamieszkiwane przez liczną populację olbrzymów wszelkiej maści. I tak najpospolitszymi i dodatkowo najgłupszymi z nich są ogry. Pomimo swej tępoty dysponują potężną siłą, roztropny poszukiwacz przygód może je jednak próbować ominąć bądź zwieść – choć tutaj ryzykuje napotkaniem ogrów nie rozumiejących ludzkiej mowy, skłonnych jedynie do pożarcia delikwenta. Vaasę zamieszkuje również populacja trolli, zielonoskórych gigantów o wrzecionowatych kształtach, zdolnych do regenerowania ran w zastraszającym tempie. Łowcy z okolic Wrót Vaasy powiadali, że tamtejsze trolle są niezwykle sprytne, często prócz łapsk i zębisk walczące również za pomocą wielki toporów czy nawet łuków oraz noszących specjalnie dopasowane zbroje. Są one kolejnym powodem, dla którego lepiej nie zapuszczać się w Vaasie dalej niźli mogą objąć swym zasięgiem łucznicy z Muru Vaasy!
Pewien starszy mieszkaniec Wrót Krwawnika, pamiętający jeszcze czasy wojen z Wiedźmowym Królem podzielił się ze mną opowieścią o potwornej armii, która niegdyś stacjonowała w Dolinie Krwawnika. Prym wiodły w niej wzgórzowe giganty, na które do dziś można ponoć natknąć się pośród wierchów. Obok nich w wojsku służyły również olbrzymy kamienne, o skórze koloru granitu i tejże twardości. Obydwa te gatunki wielkością niemal dwukrotnie przerastają ogry, słyną z umiejętności ciskania głazami w nieostrożnych podróżników. Z drugiej strony nadlatujący głaz może być sygnałem do prędkiej ucieczki – o ile oczywiście uda się w porę odskoczyć…
W wyższych partiach gór spotkać można podobno plemiona lodowych olbrzymów. Ci potężni władcy gór rzadko kiedy odwiedzają tereny uczęszczane przez ludzi, toteż rozważni wędrowcy mogą spać (i przemieszczać się) spokojniejsi o własną głowę. Legendy wspominają również o gigantach wzrostu stu metrów, władających piorunami, których potęga sięga niemal przestworzy, zaś magiczne zbroje uszyte są z samych gwiazd. Mi jednak zdaje się, że historie te powstały z nadmiaru piwska, jakże taniego w co niektórych tawernach Wrót Vaasy.

Demony
Ten akapit jest szczególnie istotny. Wszelkiej maści czarci pomiot był podczas panowania Wiedźmowego Króla zwierzchnikiem Ziem Krwawnika. Demony dowodziły plugawymi armiami lisza, terroryzując przez wiele lat te biedną krainę. Wraz z oswobodzeniem Damary przed kilku laty zniszczono wszelkie demony, zaś magiczne moce dobrego Króla Garetha nie pozwalają na przybycie nowych monstrów! Do niedawna nie było demonów na tych ziemiach. Wszystko co dobre jednak… wreszcie się kończy. Jak powiadają, plugawa magia Dziedzica osłabiła odstraszającą tanar’ri moc Białego Drzewa. Najwytrwalsi łowcy mówią, że w najdalszych zakątkach Vaasy istoty te powróciły, magią i siłą podporządkowując sobie plemiona goblinoidów. Oby to były tylko mroczne żarty…

trupNieumarli
Pytasz więc i o te monstra? A gdzie Ty chcesz się pałętać, co? Piwo? Ach dziękuję, nie odmówię.
Nieumarli byli utrapieniem Damary przez kilka dekad rządów Wiedźmowego Króla. Po jego zniszczeniu przestały się już pojawiać na powierzchni, co nie znaczy, że są tu rzadko spotykane. Obok pospolitych zombie i szkieletów, spotykanych w okolicach wszelakich krypt i cmentarzy widuje się znacznie gorsze rzeczy. Od niejednego strwożonego chłopa można usłyszeć o zapomnianych sługach Złego lisza, czekających w ukryciu na jego powrót. Ponoć na terenie całych Ziem Krwawnika w najmniej spodziewanych miejscach rozsiane są ukryte krypty z zamieszkującymi je zjawami, mumiami czy umarłymi rycerzami. Istoty te, nieraz niewrażliwe na zwykłą broń czy nawet poślednią magię są czasem celem wypraw, organizowanych przez pobożnych kapłanów i mnichów Żółtej Róży. Warto dodać, że członkowie tych krucjat niejednokrotnie nie wracają już nigdy do swych domów…
Łowcy i kupcy wracający z Vaasy dzielili się ze mną historią o rozsianych w tej mrocznej ziemi artefaktach z czasów lisza, które każdego nieostrożnego zabijają gdy tylko je dotknie a następnie zamieniają w ożywione zwłoki bądź żarłoczne cienie. Te historie są pewnie wyssane z palca, nie zmienia to jednak faktu, że obok orków i olbrzymów nieumarli są jednym z głównych niebezpieczeństw w Vaasie.
Nie znam się na umarlakach i nie powiem wiele więcej. Są naprawdę lepsze historie niźli grzebanie się w trupach i zgniliźnie. Szczerze doradzam, byście trzymali się, Panie z dala od podejrzanych podziemi czy krypt. Jeśli bardzo chcecie się czegoś dowiedzieć, porozmawiajcie z elfim magiem, który ksiąg dogląda w bibliotece, jak mu tam było… Ale wiedzy swej pewnie byle komu nie sprzeda!
Ach, przypomniało mi się. We Wrotach Krwawnika krąży jeszcze jedna opowieść, choć nikt głośno jej nie wypowiada. Ponoć podczas wojny z Wiedźmowym Królem część mieszkańców miasta została zarażonych wampiryzmem! Wszystkie potwory wybito, zaś źródło zła czaić się miało w murach Opactwa Żółtej Róży! Próbowałem o to wypytać przeora zakonu, Aldrica – ale na me wspomnienie o wąpierzach zbladł strasznie (o ile to możliwe, wszak i tak blady jest znacznie) i przepędził mnie ze swego gabinetu. Ktoś powinien zbadać tę sprawę…

by Roryn
Category: Chłodne Ziemie
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply